Kwietnik w pół godziny, czyli gdy zapomniałem o urodzinach babci

Jakiś czas temu, zupełnie nie miałem pomysłu na prezent dla babci. Termin zbliżał się nieubłaganie, a ja miałem pustkę w głowie. W dniu święta, jakoś tak grzebiąc w deskach, wpadł mi na szybko pomysł, by zrobić kwietnik. Chabazi wisi jej parę na ścianie w pokoju, więc będzie miała miejsce na nowe.

Wygrzebałem jak najszerszą deskę spod blatu i położyłem na stole. W głowie miałem różne pomysły, ale nigdy nie budowałem kwietnika na planie okręgu, więc ten pomysł wygrał. Nakreśliłem jak największe koło, to miał być element okalający roślinkę. Potem wyznaczyłem podstawkę, zachowując w miarę szeroki środkowy pierścień, z którego chciałem wykonać wszelkie łączenia. Na koniec uznałem, że jak deska ma 18mm to i pierścień będzie miał 18mm.

Szybkim krokiem do piwnicy, nawierciłem dwa otworki dla wyrzynarki włosowej i wyciąłem elementy. Następnie wyszlifowałem pierścień nośny oraz podstawkę, po czym zacząłem bawić się w ustalanie jak cała reszta ma wyglądać =]

Kwietnik

Podzieliłem wszystko jak na rysunku, powycinałem, pokleiłem, a na koniec przejechałem jakimś lakierem do drewna.

Efekt końcowy wyszedł całkiem fajnie jak na pół godzinki roboty

IMAG0442IMAG0441 IMAG0440

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− trzy = pięć