Mod – Ładowarka USB w oświetleniu podsufitki xsary picasso

Niedziela, śnieg się nie lepi, znowu zapowiada się nudny dzień… ale jednak się udało =] Brat wpadł dzisiaj swoim nowym autem i zauważyłem, że jego wideorejestrator jest podłączony bardzo długim przewodem, do ładowarki USB w podłokietniku. Jest to rozwiązanie bardzo kiepsko wyglądające, więc zacząłem się zastanawiać, czy nie mógłbym zastąpić jednej z żarówek w swojej xsarze, ładowarką USB właśnie. Napięcie do nich można włączać i wyłączać ręcznie, do tego po wyłączeniu auta, znika całkowicie. A że z tego oświetlenia nie korzystałem praktycznie nigdy, postanowiłem się za to zabrać.Wyciągnąłem oświetlenie z podsufitki i rozłożyłem ładowarkę, którą kiedyś dostałem w prezencie. Po przyłożeniu do siebie, wyszło, że nie jest tak źle z montażem, ale nie uda mi się wyprowadzić portów bliżej lewej krawędzi, z powodu metalowego mocowania. Zasilanie postanowiłem pociągnąć z wyjścia żarówkowego, dzięki czemu będę mógł manualnie wyłączać napięcie w razie potrzeby.

Do szybkiej edycji otworów, wystarczył stary, lekko tępy nożyk do tapet i brzeszczot z wyrzynarki.

Zasilanie zrobiłem dosyć chałupniczo. Kawałek kartonu złożony i sklejony, zawinąłem na nim dwa przewody miejscach gdzie są w żarówce i wcisnąłem to w szczelinę. Po tym sprawdziłem miernikiem, czy brak zwarcia. Uciąłem lekko klapkę oddzielającą kolejne lampki, wyciąłem w niej miejsce na diodę i zacząłem zabezpieczać wszystko klejem termicznym. Dioda wystawała trochę za bardzo i utrudniała złożenie całości, więc delikatnie ją skróciłem dremelkiem z wałkiem ściernym.

Otwór w szybce wyciąłem czym miałem pod ręką. Najpierw zaznaczyłem ostrą krawędzią, gdzie mniejwięcej są porty, potem odpaliłem lutownicę i wytopiłem plastik w tym miejscu. Reszta to było rzeźbienie nożykiem, byle nie przesadzić z którejś strony. Wyszło całkiem ładnie, z dala nie widać nic niezwykłego. Dopiero teraz przypomniałem sobie, że nie sprawdziłem jak głęboko mogę wsadzić wtyczkę – jest praktycznie na styk, a więc idealnie =]

Przylutowałem kabelki w miejscu gdzie wcześniej była sprężynka i styki dostarczające napięcie z gniazdka i poszedłem do auta w nadziei, że jednak nic nie zepsułem w międzyczasie. Po przekręceniu kluczyka i kolejnym włączaniu lampek od prawej, jako trzecia zapaliła się niebieska dioda i telefon ruszył z ładowaniem. W sumie miałem nadzieję na zielony kolor, ale zapomniałem, że mamy teraz erę fascynacji błękitnymi ledami.

To był przyjemny projekt i nie zepsuł mi wizualnie auta, zajął 4 godziny z przerwami na przemyślenia.

Teraz muszę jeszcze przykleić ten wideorejestrator …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− sześć = dwa