Montaż elektromagnetycznego czujnika parkowania oraz jego test

Ojciec i brat mają w swoich autach czujniki parkowania, oba ultradźwiękowe i żaden nie działa jak potrzeba. Grzebałem sobie po sieci patrząc jaki tu wybrać i trafiłem na dosyć nowy wynalazek – elektromagnetyczny model.
Malutkie urządzonko jest podpięte do aluminiowego paska służącego za antenę. Odległość od obiektu liczy mierząc czy czas pomiędzy powracającymi sygnałami się skraca.Pomysł jest ciekawy i działa całkiem sprawnie w odległości do 0,7 metra. Kiedy zaczyna pikać, znaczy – ok, warto się zatrzymać. Kiedy przyspiesza – naprawdę trzeba się zatrzymać. Ciągły sygnał to – ok, wysiądź i zobacz jak opierasz się hakiem o tablicę auta z tyłu =D
Ma też dwa błędy, o których niestety mało kto wspomina, jeżeli w ogóle.

  • Przewód do anteny sam działa jako ona, idąc blisko karoserii powoduje jakieś sprzężenie i czujnik przestaje działać. Wielu ludzi się skarży na to po montażu, jakoś nikt nie sprawdził czemu problem występuje… ich sprawa.
  • Woda lub choćby wilgotna powierzchnia, całkowicie zakłócają działanie anteny, widać to pod koniec filmiku poniżej.

Wyciągnąłem urządzonko i pasek z pudełka, przygotowałem kilka narzędzi do odkręcenia zderzaka, do tego aceton, ręcznik papierowy i zbrojona taśma klejąca do zabezpieczenia przyklejonej anteny.

Tylny zderzak w xsarze picasso odkręca się raczej łatwo… poza śrubami nad kołami. Jedna mi się zapiekła i w końcu blacha, która służyła za nakrętkę, wyorała mi kawałek plastiku ze zderzaka.
Jest ich kilka:

  • Pod lampami,
  • Nad kołem, trzeba ręką przesunąć błotnik, by się do nich dostać,
  • Zaraz za tylnym kołem po jednej,
  • Pod zderzakiem po dwie na stronę, wkręcane w plastik więc łatwe do ruszenia. Jedynie przy składaniu trzeba na nie uważać, bo jak się nie trafi, to błotnik może opaś i trzeć o koło na zakrętach (jak było u mnie z lewą stroną 🙂

Zderzak jest dodatkowo zamocowany na pazurkach nad kołami, pod klapą i przy haku. Wystarczy do nich płaski śrubokręt.

Po zdjęciu wyczyściłem plastik ręcznikiem i acetonem, nakleiłem antenę i zabezpieczyłem ją drugą warstwą taśmy, by nic nie miało na nią wpływu. Jak to widać na fotce, zagiąłem ją pod koniec i skierowałem w dół. Nim założyłem zderzak, podłączyłem go do prądu i okazało się, że nie działa. Pierwsze co zrobiłem to odcięcie tego zagięcia i tym razem test przebiegł poprawnie.

Kolejny babol wyszedł gdy już zamocowałem zderzak na miejscu. Czarny przewód widoczny na zdjęciu, gdy jest ułożony za blisko karoserii, odbiera odbity sygnał i czujnik wariuje. Ale że było już trochę późno, wpiąłem przewody zasilające w kostkę prowadzącą do lampy, elektronikę przykleiłem do blachy pod lampą, pipek schowałem w lewym schowku, założyłem lampę i poszedłem do domu.

Następnego dnia okazało się, że jednak zaczęło działać jak na filmie poniżej.

Ogólnie sam pomysł jest fajny, wykonanie poprawne, ale brak odporności na zakłócenia, praktycznie dyskwalifikuje to z codziennego użytkowania. Polecam jedynie jako ciekawostkę.

Komentarzy (2)

  1. tomasz

    Chiński badziew przez duże “B”, działa jak chce, podłączony i nie ruszany od czasu do czasu wydaje dźwięki, jakby coś zblizało się do anteny – nic takiego nie miało miejsca. Po zamontowaniu raz sie odzywa przy 70 cm od przeszkody a innym razem 15 cm!!!!! Szkoda roboty i kasy,chyba że ktoś lubi jak mu po składkach OC poleci, bo rozwalił komus auto kierując się wskazaniami elektromagetycznego czujnika parkowania.
    BADZIEW!!!

    1. Paweł Adamowicz (Post autora)

      W sumie się zgadzam, ale sporo zależy też od prawidłowości montażu, co widać także u mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

trzydzieści dziewięć − = dwadzieścia dziewięć